Idą…
Idą stracone na śmierć
Idą szeregami z sercami na dłoni
Idą z połamanymi skrzydłami
Nie wzniosą już się ponad chmury
Idą z poświatą nocy
Aksamitna czerń gwiazdy na niebie rzuca
A one idą
A one idą
Idą w czarnych sukienkach
Kroczki stawiają pomału
By nie potknąć się znów
I nie umrzeć po drodze z żalu
Idą smutne, zagubione
Ze łzami w oczach porzucone
Tępo patrzą przed siebie
Obserwują świat przez cierpienie
Chciałyby znów poczuć się ja w niebie
O to one
Anioły porzucone
Z czarnymi smugami na twarzach
Anioły upadłe świat dziś obnaża
A on łkają za straconymi marzeniami
Bo potrzebują pomocy
By wytrwać w cierpieniach
Ale oni nie wiedzą jak im pomóc
Bo miłość przecież nie wybiera
Podcięte i złamane skrzydła nie uniosą ich nigdy do nieba
I spadły upadłe anioły
W ciemność i pustkę
Splątane kajdanami
Krzyczą
Puść mnie...
Krzyczą
Puść mnie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz